Moje magiczne drzewko
To drzewo sięga chyba do samego nieba...
A może jeszcze dalej — tam, gdzie rodzą się marzenia, gdzie mieszka dziecięca wyobraźnia i gdzie każda opowieść znajduje swoje miejsce wśród liści.
Wystarczy dać dzieciom przestrzeń. Nie wypełniać jej gotowymi odpowiedziami, lecz pozwolić, by same odnajdywały ścieżki prowadzące ku odkryciom. Wystarczy być obok — jak pień starego drzewa, który daje oparcie, ale nie wyznacza kierunku wspinaczki.
Wtedy dzieje się coś niezwykłego. W koronach drzew wyrasta świat, którego nie widać z ziemi.
Tak rozpoczęła się nasza podróż po koronach opowieści inspirowana „Drzewem do samego nieba” Marii Terlikowskiej. Wspólnie z uczniami klasy II „b” Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2 im. I. J. Paderewskiego w Staszowie wspinaliśmy się coraz wyżej — ostrożnie stawiając kroki na gałęziach historii, zaglądając między liście wspomnień i dotykając marzeń ukrytych w zakamarkach dziecięcych serc.
Każdy konar prowadził do nowej przygody, a każdy liść szeptał inną opowieść. W tej uważnej wędrówce rodziło się coś szczególnego — zachwyt nad światem, który można współtworzyć słowem i wyobraźnią.
I może właśnie o tym jest ta opowieść...
Warto się wspinać. Wyżej i wyżej. Ku marzeniom. Ku przyjaźni...
Każde dziecko ma własne drzewo — rosnące z doświadczeń, pytań i emocji. Wystarczy je podlewać uważnością i pozwalać mu rosnąć w swoim tempie. A wtedy zwykłe drzewo naprawdę może sięgnąć do samego nieba.













